poniedziałek, 8 października 2012

Samochód, lewarek i Louis part 1

    Zgubiłaś się i złapałaś gumę, jak by tego było nie miałaś ani klucz krzyżakowego, ani lewarka. Otuchy nie dawało ci również to, że miasto w którym właśnie byłaś, widziałaś ostatnio dziesięć lat temu. To miasto to Londyn. Nie myślałaś, że się zgubisz, jechałaś przecież z nawigacją. No cóż, ciocia, którą chcesz odwiedzić musiała poczekać. Wyłączyłaś radio,  wyszłaś przed swój samochód i zaczęłaś kopać w uszkodzone koło. Podszedł do ciebie jakiś zakapturzony chłopak.
-W czymś pomóc?- spytał.
-Nie spodziewam się żebyś miał lewarek i klucz krzyżakowy.
-Rzeczywiście nie mam, ale mam pomysł.- powiedział  szeroko się uśmiechając, ty tylko podniosłaś wysoką lewo brew. Zaczął się rozbierać.
-Aż tak zdesperowana nie jestem- wtedy chłopak się odwrócił.Rozpoznałaś w nim Louisa Tomlinsona. Zaczął machać rękami, krzyczeć i tańczyć. Nie musieliście czekać długo. Na poboczu stanęła jakaś fanka one direction i zarumieniona wyszła z citroena C3 i pożyczyła wam potrzebne narzędzia.
-Ja już sobie dam radę dzięki, a tak wogóle to jestem [T.I].- podałaś chłopakowi rękę.
- Nie wygłupiaj się.
- Ja to zrobię, a ty jak nie masz co robić to pogadaj z tą dziewczyną.- nie lubisz jak ktoś ci się dotyka do twojego bordowego nissana micry 1990 roku.  Podeszłaś do Louis, dopiero teraz zauważyłaś w co był ubrany. miał czerwone spodnie, białą koszule oraz szelki. Pasowało mu ten zestaw.
- Dzięki, że mi pomogłeś, może w ramach renkompensaty  dasz się gdzieś podwieźć.- pan Tomlinson szybko się pożegnał ze swoją koleżanką i ruszył w stronę samochodu. Twój samochód nie chciał jednak otworzyć swoich wrót przed jego obliczem i musiałaś podejść i otworzyć.
- To trzeba patentu Louis.- powiedziałaś. Wsiadłaś do samochodu i spytałaś.- Jak byś mógł mnie nakierować gdzie mam jechać to było by mi miło. Może wiesz gdzie jest [ podałaś ulice przy której mieszka  twoja ciocia].
-Wiem.- szelmowsko się uśmiechnął.
-Dzięki Bogu- krzyknęłaś-Mam nadzieje, że to miejsce gdzie chcesz jechać jest po drodze, bo nie chcę już nigdzie błądzić.
-Dwie ulice dalej od domu twojej ciotki.-stwierdziłaś.
Zawiozłaś go pod dany adres. Polubiłaś go. Ciężko ci było się z nim rozstać. Był taki miły, wesoły, a jego kawały był śmieszniejsze od tych, które opowiadali twoi znajomi.
- Mogę coś jeszcze dla ciebie z robić?- spytałaś. Czułaś się trochę zawstydzona.
-Umów się dzisiaj ze mną- powiedział stanowczo.
- Nie mogę- zrobiłaś smutną minkę.Już otwierał drzwi...- Jutro bardzo chętnie, ale daj mi swój numer telefonu.
-Nie bo zrezygnujesz, w tym miejscu o dwudziestej pasuje?
-Pasuje, ale już idź, bo chcę pojechać do ciotki.

  Fajnie by było, żebyście komentowali to pierwszy mój opublikowany imagin. Z góry dziękuje. Nie szczędźcie krytyki., bo nie wiem czy mam pisać drugą część.
 A tak wogóle to twój samochód:
Bożenka <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz